Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursula K. Le Guin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ursula K. Le Guin. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 stycznia 2012

12% polaków

Podobno jedynie 12% polaków przeczytało w ciągu minionego roku więcej niż siedem książek. Nieco mnie to martwi bo to oznacza że od początku tego roku wypełniłem już normę i nie powinienem już nic czytać bo to może mi zaszkodzić. Ale chyba się nie powstrzymam chociaż postaram się nieco ograniczać.

W porządku chronologicznym w tym roku "www.małpa.pl" Krystyny Jandy - książka-dziennik lub raczej zapis bloga (choć to na jedno wychodzi w dzisiejszych czasach). Zainspirowało mnie to do pisania własnego chm.. pamiętnika? To całkiem niezły pomysł - jeśli za kolejne 10 lat policja z jakiś powodów będzie chciała wiedzieć co robiłem np. 12 stycznia 2012 - a zazwyczaj nie pamiętam co robiłem w poprzednim tygodniu..

Następnie "K-PAX" Gene Bewera - nie różni się tak bardzo od filmu, może wątek rodziny psychiatry Prota jest bardziej rozbudowany. To jedna z pierwszych książek które określiłbym jako pesymistyczne-sf/fantastyka, krytyka społeczeństwa religii i tak dalej..

"Wężomag" Barego Grega, kontynuacja "Koncertu nieskończoności" o którym chciałem napisać nieco wcześniej, ale jakoś mi to nie wyszło, powieść/i o tyle ciekawe że dużą role przedstawionym w nich świecie, równoległym do naszego odgrywa rolę muzyka i poezja, pełniąca w tej rzeczywistości rolę broni. Opisana jest również nieco alternatywna historia ziemi.


"Opowiadanie świata" Ursuli Le Guin było dla mnie pewną niespodzianką bo byłem przekonany że to zbiór opowiadań. Książka z cyklu Hain, czy też ekumeny - wysłanniczka z ziemi trafia na planetę która przypomina nieco Chiny w trakcie rewolucji kulturalnej - jej mieszkańcy niszczą swoją historię w przekonaniu że hamuje ona rozwój społeczeństwa.


"Bolo" Davida Webera - kolejna wersja przyszłości niezbyt optymistyczna, zbiór opowiadań jest o tyle ciekawy że główną role odgrywają tutaj gadające (i inteligentne rzecz jasna) czołgi. Sporą część zbioru wypełnia historia wojny pomiędzy ludźmi a imperium obcych w trakcie której obydwie strony wpadają jednocześnie na rewelacyjny pomysł - jeśli wybijemy ludność kilku planet przeciwnika to na pewno się podda. Można łatwo się domyślić jak to się kończy. Jest to zdecydowanie "militarystyczna" sf. więc jeśli ktoś nie przepada za kilkustronicowymi opisami uzbrojenia to może sobie odpuścić.


"Weterani" - akcja tej książki toczy się w tym samym uniwersum co "Bolo" - grupa ludzi stara się uratować gatunek kolonizując planetę znajdującą się daleko poza obszarem międzygatunkowej wojny. Nie udaje im się jednak uniknąć spotkania z przeciwnikiem. W książce pojawiają się postacie z jednego z opowiadań z "Bolo", jedyni ocalali z bitwy w obronie planety - inteligenty czołg oraz jego dowódca - młoda kobieta.
Na strumieniu światła i Światy Prota - kontynuacja "K-PAX" - po pięciu latach pozostawania w katatoni główny bohater budzi się nadal twierdząc że jest kosmitą. I na dal nie wiadomo czy ma racje.
"Dziedzictwo t.1" - dalszy ciąg opowieści o jeźdźcy smoków, być może cały cykl jest wyjątkowo wtórny, ale mi się podoba. Bo tak.


"Cztery drogi do przebaczenia" Le Guin - tym razem opowiadania, ich akcja toczy się na sąsiadujących planetach, na jednej z nich panuje niewolnictwo, druga zaś jest byłą kolonią która wywalczyła sobie niepodległość, ale nadal nie żyje się na niej łatwo zwłaszcza kobietom. Plus do tego wysłannicy ekumeny choć nie zawsze w roli głównej.


"Pompa numer sześć. Nakręcana dziewczyna" - cykl opowiadań plus jedna mini powieść - akcja toczy się w przyszłości w której wyczerpały się zasoby naturalne, część ziemi pokryła woda a większość ludzkości walczy z śmiertelnymi chorobami oraz ze szkodnikami które zniszczyły niemal wszystkie rośliny uprawne. Pozostały jedynie genetycznie zmodyfikowane uprawy, które znajdują się pod kontrolą kilku firm a łamiący na nie patenty kończą jako kompost.

wtorek, 25 października 2011

Ursula K. Le Guin "Planeta wygnania"

Jedna z książek z "cyklu Hain", chyba jedna z bardziej przygnębiających. Akcja rozgrywa się na planecie Werel, zamieszkanej przez rdzennych mieszkańców oraz niedobitków z ligi światów, którym klimat planety, to znaczy trwające kilkadziesiąt lat ziemskich zima zdecydowanie nie służy. Pomiędzy przybyszami, którzy w większości zapomnieli o wiedzy swoich przodków a tubylcami znajdującymi się mniej więcej na poziomie ludzi
neolitycznych panuje nieufność. W obliczu zagrożenia ze strony plemion z północy, jedynym wyjściem wydawała by się współpraca, lecz na przeszkodzie staje jej związek przywódcy ludzi z jedną z córek wodza, wydawało by się że beznadziejny nie tylko ze względu na rasowe uprzedzenia (i to głównie po stronie tubylców), lecz również brak możliwości posiadania dzieci przez mieszane pary.

niedziela, 20 grudnia 2009

"Malferna"Ursula K. Le Guin

Kolejny nabytek przeczytany.. książka.. hm.. może trochę ciekawsza od poprzedniej, w trochę staromodnym stylu, fantastyki tu raczej też nie ma wcale, chociaż.. akcja dzieje się w dziewiętnastowiecznym, fikcyjnym państwie znajdującym się pod panowanie cesarza austro-węgier. Główny bohater, pochodzący z prowincji ziemianin Itale Sorde, zafascynowany ideą rewolucji i tym podobne wyrusza do stolicy żeby walczyć o wolność, i rzeczywiście udaje mu się zrobić nieco zamieszania. Książka może nie powala na kolana ale ma swój klimat.

sobota, 19 grudnia 2009

"Wydziedziczeni" Ursula Le Guin

Pierwszy raz zetknąłem się z książką Ursuli Le Guin kilka lat temu. Nie z książką nawet a z filmem, a raczej z serialem nakręconym na podstawie jej "Czarnoksiężnika z archipelagu"


Książka, którą przeczytałem trochę później okazała się nawet ciekawsza niż ekranizacja (a przynajmniej niż miniserial, bo ostatnio powstał też film animowany). To fantastyka, ale autorka, której rodzice byli antropologami, koncentruje się raczej na charakterystyce wykreowanego przez siebie świata niż na samej akcji. Nie powoduje to jednak, że książka jest nudna.

Jakiś czas później w taniej książce kupiłem "Lewą rękę ciemności". Okazało się to jeszcze ciekawsze. Pożyczyłem ją znajomemu, który umieścił recenzje na współtworzonym przez niego blogu CPN. Nie oczytałem jej co prawda, ale na pewno napisał tam coś mądrego ;)

Ostatnia wycieczka na koszykową spowodowała mam szesnaście złotych mniej, ale za to mam dwie książki wyżej wymienionej autorki.

Pierwsza, którą udało mi się już przeczytać to właśnie "Wydziedziczeni". Jej fabuła toczy się w tym samym wszechświecie co w "Lewej ręce ciemności" lecz znacznie wcześniej, na dwóch siostrzanych planetach. Pierwsza z nich Annares jest ubogą pustynną planetą zamieszkaną przez emigrantów z Urras, jest za to panuje na niej coś w rodzaju utopijnego komunizmu, lub też anarchii. Ustrój Urras przypomina nieco dziewiętnastowieczny kapitalizm z warstwą posiadającą i bezwzględnie wykorzystywanymi masami. Badania głównego bohatera - genialnego fizyka czasu, Szeveka mogą mieć dla obydwu światów wielkie znaczenie, jednak na jego macierzystej planecie, Annaresie, spotyka się jedynie z niezrozumieniem. Mieszkańców Urras, na którą udaje się główny bohater, interesuje za to głównie ich praktyczne zastosowanie jego badań - niezbyt pokojowe z resztą.
Książka jest dość ciężka, jednak wciągająca - udało mi się przez nią przebrnąć w jeden dzień - znaczy się - jest wciągająca :)

nowy rok - stary ja!

 Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...