poniedziałek, 14 października 2013

Usuwanie karp przy pomocy grzybów

Usunięcie karpy po ścięciu drzewa czasami sprawia problem - wymaga wiele wysiłku, istnieje ryzyko uszkodzenia infrastruktury no i oczywiście coś z tą karpą należy potem zrobić. Istnieje jednak łatwiejsza metoda - zastosowanie grzybów rozkładających drewno. W internecie można znaleźć konkretne preparaty stosowane w tym celu zawierające gatunki takie jak żylak olbrzymi   Phlebiopsis gigantea gatunek nad którym badania prowadził Instytut Badawczy Leśnictwa. Preparat zawierający grzybnie P. gigantea produkowany jest przez Wytwórnię Grzybni i Biopreparatów mgr inż. Piotr Poszwalda. 
P. gigantea jest gatunkiem który kolonizuje głównie drewno drzew iglastych takich jak chociażby świerk czy sosna, i jako gatunek konkurencyjny do innych, bardziej agresywnych grzybów stosowany jest jako środek ochrony roślin, głównie w lasach. Według niektórych źródeł gatunek ten może kolonizować również drewno roślin liściastych >>> link (ANG)

Alternatywą jest wykorzystanie grzybni boczniaka ostrygowatego Pleurotus ostreatus w przypadku którego uzyskamy jednocześnie jadalne i smaczne owocniki. Informacje jak stosować grzybnie boczniaka do usuwania karp można znaleźć między innymi >> tutaj.
 W odróżnieniu od żylaka, boczniak ostrygowaty preferuje drewno gatunków liściastych takich jak wierzba, topola oraz drzewa owocowe. W uprawie amatorskiej stosuje się również odpowiednio przygotowane i przycięte kloce drewna >> link
 Grzybnie boczniaka, która jest sprzedawana w postaci ziarniaków zbóż zainfekowanych tym gatunkiem lub koreczków które łatwo wsunąć w pień drzewa można kupić na prawdę w wielu miejscach, również na allegro. Ja osobiście polecałbym gospodarstwo ogrodnicze państwa Rusieckich, wielokrotnie zamawiałem grzybnie z tego źródła i zawsze była dobrej jakości.

Zazwyczaj w produkcji towarowej jak i amatorskiej owocników boczniaka ostrygowatego wykorzystuje się odpowiednio przygotowaną słomę zbóż, nie jest to nic skomplikowanego ale wymaga spełnienia pewnych warunków - odpowiedniej temperatury, wilgotności i dostępu niewielkiej ilości światła. Można również kupić gotowe baloty słomy i postawić je w chłodnym zacienionym miejscu - a po kilku tygodniach możemy zbierać owocniki.

Dodatkowe informacje na temat produkcji owocników boczniaka można w niżej wymienionych książkach - nie ma tam jednak zbyt wiele informacji na temat uprawy na drewnie.
  • M. Gapiński, W. Woźniak., M. Ziąbra 2001: Boczniak. Technologia uprawy i przetważania. PWRiL Poznań
  • M. Ziąbra 2005. Boczniak (wydanie II uzupełnione). wyd. Hortpress


 

piątek, 30 sierpnia 2013

Nie mam motywacji by pisać o motywacji..

Prokrastynacja, to jest to czym się w tej chwili zajmuje. Czyli robię porządek z linkami w przeglądarce internetowej. Niektóre warto zachować, większość nie. Ale te które warto będą tutaj.
  • metoda 5why czyli jak rozwiązywać problemy jak Sherlock
Tutaj książki o sporcie ale bardzo powiązane
  • Łukasz Grass  "Trzy mądre małpy"
  • Haruki Murakami "O czym mówię, kiedy mówię o bieganiu"

    wtorek, 26 lutego 2013

    'The Long Earth' /Długa ziemia - Terry Prattchett i Stephen Baxter

    Pomysł jest może nie do końca oryginalny ale dość ciekawy. Szeregowy Pecy zamiast po bożemu zostać rozerwany przez eksplozje budzi się na miękkiej trawie otoczony przez śpiewające ptaki i wbrew pozorom nie jest martwy. Kilkadzisiąt lat później ktoś publikuje w sieci schemat prostego urządzenia o dość niezwykłych właściwościach. Pierwszymi którzy go budują i testują są dzieci które zaczynają znikać, na szczęście jeden z dzieciaków Joshua Valiente, sierota wychowany przez dość mało ortodoksyjne zakonnice zachowuje trzeźwość umysłu. Kilkanaście lat później świat wygląda zupełnie inaczej.
    Odkrycie paralelnych do naszej ziemi planet oraz łatwego sposobu przeskakiwania pomiędzy kolejnymi alternatywnymi wszechświatami spowodowało wyludnienie ziemi, kryzys gospodarczy i społeczny. Z drugiej jednak strony umożliwiło dużej grupie ludzi wędrówkę w poszukiwaniu lepszego miejsca do życia, inne Ziemie różnią się od tej pierwszej głównie brakiem ludzi. Są na nich jednak inne istoty które do tej pory uznawane były za postacie z mitologii lub bajek.  Na takim tle rozgrywa się akcja jednej z nowszych powieści Pratchetta i Baxtera.  Głównym wątkiem jest podróż Joshui, oraz Tybetańczyka (przynajmniej w pewnym sensie) Losbanga do końca znanych wszechświatów aby dowiedzieć się co jest na końcu (skojarzenie z Odyseją Kosmiczną wydaje się całkiem uprawnione). Jest również wiele wątków pobocznych historia grupy kolonizatorów wyruszających "na dziki zachód", wynalazcy urządzenia, policjantki która próbuje ogarnąć ten cały bałagan. Sama koncepcja jak już wspomniałem jest całkiem ciekawa, do do wykonania, to chm.. miejscami jest to trochę nudne, zwłaszcza motyw podróży Losbanga i Joshui - trochę na zasadzie, przypomina mi się scena z Rejsu w której Maklakiewicz obserwuje brzeg Wisły - kura, krowa, o droga - chyba na Ostrołękę (las, las, pustynia, lodowa pustynia, o dinozaury!). Mogłem jednak nie zrozumieć sporej części tekstu - to w sumie druga książka którą czytam w oryginale - może przetłumaczona wydała by mi się ciekawsza. Jest jednak na tyle ciekawa że z chęcią przeczytam kontynuację która na rynku pojawi się prawdopodobnie w tym roku.


    piątek, 22 lutego 2013

    Jak czytać panie premierze?

    Pytanie w jaki sposób czytać książki jeszcze kilka lat temu nie miało by wielkiego sensu. Urządzenia umożliwiające odtworzenie elektronicznych wersji były duże, drogie i szkodliwe dla wzroku. W tej chwili dzięki pojawieniu się technologii E ink sytuacja zmieniła się diametralnie i jedyną barierą, poza pieniędzmi aby zrezygnować z papierowych wersji książek jest przyzwyczajenie.



    Nie mam nic do książek papierowych, powiem więcej - uważam że w pewnych wypadkach ta forma jest ciągle najlepsza, chociażby w sytuacji gdy jakiś tekst nie jest czytany od początku do końca ale często "skacze się" po rozdziałach, jak w przypadku podręczników. Pewnie w takim wypadku znacznie lepszym rozwiązaniem był by tablet, ale ekrany w tabletach znacznie bardziej męczą wzrok.
    Przewagę czytników nad papierowymi książkami widać zwłaszcza gdy czyta się w niezbyt komfortowych warunkach, na przykład w komunikacji miejskiej. Podróżowanie z urządzeniem wielkości zeszytu jest znacznie wygodniejsze niż z opasłym tomiszczem, takim jak na przykład "Lód" Dukaja, a czytnik znacznie łatwiej chwycić jedną ręką. Już nie wspominam o sytuacji, gdy lecimy gdzieś samolotem. Jeśli ktoś podróżuje często samochodem to audiobooki może są lepszym rozwiązaniem, ich przesłuchanie zajmuje jednak o wiele dłużej niż przeczytanie książki, w dodatku jeśli nie ma się dobrych słuchawek to słuchanie ich w starym wagonie metra czasami nie jest wykonalne.

    Jednym z moich marzeń jest posiadanie we własnym oddzielnego pomieszczenia na bibliotekę. Żeby te nieszczęsne książki nie pałętały się po całym domu, i jeszcze zamknięte szczelne regały z przeszklonymi szybami żeby nie trzeba było ich ciągle odkurzać. Ale niestety rzeczywistość jest nieco inna, bo jak napisał Pratchett, nigdy nie ma wystarczająco dużo miejsca na półkach. Na półkach u mnie w domu zabrakło tego miejsca już jakiś czas temu a że nie mam na razie zbyt dużych szans na powiększenie przestrzeni życiowej czytnik książek okazał się prawdziwym wybawieniem. Dzięki niemu mogłem pozbyć się książek do których zaglądałem bardzo rzadko a pozostawić na półkach moje ulubione.

    Czytnik który kupiłem był jednym z tańszych na rynku, pomimo nobliwej marki 'Prestigio', okazał się jednak zadziwiająco dobry oraz trwały - zaliczył już dwumetrowy zakończony lądowaniem 'na twarz' na betonie, pomimo pewnych otarć wystarczyło powpychać niektóre części do środka, a jedyną która odmówiła posłuszeństwa były słuchawki, co pozostawiło mnie w nieutulonym żalu bo również były fajne a nigdzie takich kupić nie mogę.
    Zakup czytnika pozwolił mi na pozbycie się niektórych papierowych książek i pozostawienie tylko tych które lubię i do których dość często wracam. Urządzenie, bez karty pamięci pozwala przechować kilka tysięcy książek a bez ładowania można przeczytać 2-3. Jedyne co mnie irytuje to sposób ładowania - do zestawu dołączony był jedynie kabel usb - według instrukcji ładowanie powinno trwać około 4 godziny. Zdecydowanie przydała by się jakaś ładowarka.

    Ten wpis zainspirowany był wieloma obrazkami pojawiającymi się w internecie sugerującymi że książki papierowe są o wiele lepsze niż elektroniczne. Jakie jest moje zdanie w tej kwestii - myślę że widać, ale muszę poruszyć kilka kwestii które przy korzystaniu z elektronicznych książek są wyjątkowo irytujące. Bardziej dotyczy to jednak polskiego rynku książki niż samych czytników. Po pierwsze primo - w Polsce wiele pozycji trudno kupić w wersji elektronicznej. Doprowadziło to do pojawienia się w internecie "piractwa" książkowego - książki zeskanowane i przeniesione do elektronicznej wersji dzięki programom do rozpoznawania tekstu. W dodatku wydawcy i dystrybutorzy często wolą wydać pieniądze na prawników aby usunąć nie do końca legalne kopie z internetu niż sami zająć się wydaniem takowego, dystrybutorzy z kolei biorąc przykład z psa ogrodnika pozywają się wzajemnie do sądu żeby uniemożliwić wejście na rynek konkurencji, deklarując że w prowadzą sami taką usługę... kiedyś...  może... jak im się będzie opłacać.   Gdy jakimś cudem uda nam się znaleźć książkę którą szukamy pojawia się kwestia ceny - VAT na ebooki wynosi prawie czterokrotność VATu na książki papierowe, więc pomimo że koszty druku, transportu czy przechowywania są o wiele mniejsze za książkę elektroniczną często trzeba zapłacić więcej niż za papierową. I to za wersje wyposażoną dodatkowo w DRM, co w mojej wersji czytnika praktycznie uniemożliwia korzystanie z takiej oferty (oprogramowanie w nowszych czytnikach Prestigio jest już do tego dostosowane). To chyba Sapkowski, albo może Dukaj w jednym ze swoich wywiadów powiedział że jeśli ludzie nauczą się języka angielskiego to polskie wydawnictwa, zwłaszcza te koncentrujące się na książkach tłumaczonych mogą dość szybko upaść. W wypadku e-booków jest to chyba jeszcze bardziej prawdopodobne, ale skoro sprzedający nie są zainteresowani pieniędzmi klientów to jest to tylko i wyłącznie ich problem.

    nowy rok - stary ja!

     Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...