Z pewnym niepokojem rozpoczynałem czytać "Brisingera", trzecią część "Eragorna" Christrophera Paoliniego. Wynikało to zarówno z tego, że nie czytałem poprzednich dwóch części, jak i z tego, że byłem z pewnych względów do niej uprzedzony. Jak się okazało, całkowicie niesłusznie.
Książka rozpoczyna się streszczeniem akcji dwóch przednich tomów, co umożliwia niezorientowanym zapoznanie się z fabułą.
Historia młodego chłopca Eragorna, który przypadkowo odnajduje smocze jajo, z którego wykluwa się smoczyca Saphira, co prowadzi do tego, że główny bohater zostaje jednym z ostatnich Smoczych Jeźdźców, zakonu zniszczonego przez zdrajcę Galbatroixa który stał się władcą całej krainy szybko mnie wciągnęła.
Oprócz Eragorna, głównym bohaterem tej części jest jego kuzyn, Roran który próbuje odzyskać swoją ukochaną Katie porwaną przez owadopodobnych R'azcow.
Świat Eragorna przypomina pod pewnymi względami krainę Tolkiena, również tutaj mamy kilka ras, ludzi, elfów i krasnoludów oraz Urgali, które również tutaj nie za bardzo się lubią, lecz jednoczą się pod przywództwem księżniczki Vardenów, Nasudy w walce z tyranem. Jednak nie występuje tu tak wyraźne rozgraniczenie dobra i zła - przeciwnicy głównych bohaterów nie różnią się tak bardzo od nich samych. Co więcej sprzymierzeni nie są jednomyślni, Nasuda musi walczyć zarówno o swoją pozycje, jak i pilnować by nie pozabijali się nawzajem.
Od świata Tolkiena, rzeczywistość tej książki rożni się również rozbudowaną rzeczywistością polityczną oraz swoistym realizmem - mamy tu szalonych lub nieudolnych magów, magiczne stworzenia które nie mają ochoty współpracować, nieudane zaklęcia.
Główne postacie nie wahają się również walczyć nieczysto, korzystać z mocy innych istot zabijając je przez to lub dobijać, lub torturować jeńców, przypomina to odrobinę twórczość Sapkowskiego, choć Paolini nie idzie tak daleko jeśli chodzi o demaskowanie fikcyjności stworzonego przez siebie świata.
Jedyne, do czego można mieć zastrzeżenia, to to, że na tak dużym rozbudowaniu rzeczywistości traci fabuła, lecz jak dla mnie nie był to zbyt duży mankament.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...
-
Jedna z książek którą wpadła mi w ręce akurat w momencie gdy była mi potrzebna, podobnie z resztą jak w swoim czasie "Rzeźnia numer pię...
-
Książkę "Nic zwyczajnego" o Wisławie Szymborskiej, napisaną przez jej wieloletniego sekretarza Michała Rusinka czyta się bardzo sz...
-
Książka Niela Gaimana i Michaela Reavesa pierwotnie miała być filmem albo serialem, i to niestety widać. Fabuła przypomina nieco pilot seria...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz