Narrenturum, powieść Sapkowskiego której akcja toczy się na śląsku w trakcie wojen husyckich przeczytałem już jakiś czas temu. Książka sama w sobie jest dobra, lepsza nawet niż ostatnie tomy sagi o Wiedzminie, które moim zdaniem Sapkowskiemu nie udały się zbytnio. Mniej jest w niej na pewno nawiązujących do współczesności wtrętów, które demaskując fikcyjność przedstawionego świata, psuły nie co przyjemność czytania.
Nie trafiły mi w ręce kolejne tomy trylogii, więc o tym wypowiadać mi nie wypada, jednak powieść w formie trzy płytowego e-booka trafiła mi nie dawno w ręce.. i trzeba przyznać - spodobała mi się.
Byłem odrobinę uprzedzony do czytanych powieści jako takich, nie za bardzo wyobrażałem sobie w jaki sposób czytanie czegoś takiego może być przyjemniejsze od kontaktu z książką.
W tej chwili zarówno mam ochotę, jak i obawiam się kontaktu z innymi zdigitalizowanymi książkami. Na pewno niewiele zostało zrealizowanych z takim rozmachem - ponad stu aktorów, 'efekty specjalne' i specjalnie napisana do tej książki muzyka - tego raczej chyba nie należy spodziewać się po innych gadających książkach. Bardziej przypomina to słuchowisko radiowe czy nawet radiowy teatr niż zwykłe czytanie książki. Rewelacyjny jest narrator - Krzysztof Gosztyłła, podobnie świetną kreacje stworzyli Artur Barciś - jako naczelny inkwizytor, Adam Ferency jako Zawisza Czarny. O głównych bohaterach pisać nie będę - grunt że zagrali dobrze, i pasowali do swoich ról.
Jednym słowem - warto posiadać a jeszcze lepiej - kupić - może wtedy następne części zostaną też 'zekranizowane' w po
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...
-
Jedna z książek którą wpadła mi w ręce akurat w momencie gdy była mi potrzebna, podobnie z resztą jak w swoim czasie "Rzeźnia numer pię...
-
Książkę "Nic zwyczajnego" o Wisławie Szymborskiej, napisaną przez jej wieloletniego sekretarza Michała Rusinka czyta się bardzo sz...
-
Książka Niela Gaimana i Michaela Reavesa pierwotnie miała być filmem albo serialem, i to niestety widać. Fabuła przypomina nieco pilot seria...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz