"Złego" Leopolda Trymada przeczytałem jakiś czas temu, w większości w pociągu. Jest to książka jednocześnie koszmarna, a zarazem wyjątkowo wciągająca. Takie skrzyżowanie taniego romansidła z powieścią łotrzykowską ewentualnie kryminałem, ale to za dużo powiedziane. Plus Warszawa z lat powojennych wraz z jej kolorytem. Tytułowy zły to walczący z "chuliganerią" przestępca, anonimowy bohater pojawiający się tam gdzie jest potrzebny, broniący słabszych, głównie za pomocą swoich pięści. Staje się solą w oku Warszawskiego półświatka, jednocześnie narażając się Milicji, ale zyskując sprzymierzeńców, w tym goniącego za sensacją redaktora lokalnej gazety oraz lekarza pogotowia, konkurującego z tytułowym bohaterem o względy pewnej atrakcyjnej pracowniczki Muzeum Narodowego.
Zakończenie, według mnie nieco rozczarowujące, lecz dla każdego miłośnika literatury brukowej, zwłaszcza jeśli chodzi o bruki Warszawskie, lektura obowiązkowa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...
-
Książka ponoć autobiograficzna. Nie wiem na ile rzeczywiście oparta jest na faktach ale robi wrażenie. Natrafiłem kiedyś na odcinek serialu,...
-
Ponieważ mam aktualnie trochę więcej czasu postanowiłem napisać tutaj o kilku mniej lub bardziej ciekawych rzeczach, głównie o książkach. N...
-
Kolejna książka Niela Gaimana, w której przenicowuje, czy też wykorzystuje popularne w kulturze masowej tropy tworząc dość lekką choć jed...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz