piątek, 3 września 2010

"Z dziennika ślimaka" Gunter Grass

 Dziennik ślimaka - książka którą kupiłem wyłącznie z powodu tytułu. Dlaczego - można się domyślić. "Takie wspominki" jak ktoś powiedział, ale jak dla mnie książka była dobrym uzupełnieniem "Blaszanego bembenka" - jest tu o wiele szersza perspektywa wydarzeń:  dwa przeplatające się wątki - fikcyjna - zafascynowanego ślimakami nauczyciela Ottona, przezwanego wątpiszem obejmująca wydarzenia w Gdańsku i jego okolicach przed rokiem 1939 i w trakcie wojny, oraz aktualna - opisany udział Grassa w kampanii wyborczej  socjaldemokratów w latach siedemdziesiątych.  No i oczywiście ślimak jako symbol postępu i stagnacji jednocześnie.

czwartek, 19 sierpnia 2010

"Factotum" Charles Bukowski

Do pewnego stopnia autobiograficzna książka Bukowskiego, której bohater,  Henry Chinaski zajmuje się w życiu piciem i pisaniem, czyli tym, czemu sam autor również poświęcał wiele uwagi. Plus trochę refleksji o Stanach Zjednoczonych pod koniec II wojny światowej - obserwowany raczej od nie najlepszej strony. Czasami też bym tak chciał - może nie tyle pić, ale mieć większość spraw tam gdzie miał je Chinaski.

środa, 18 sierpnia 2010

Mieszanka wakacyjna

Kilka książek z ostatnich tygodni, więc tytuł nie za bardzo odpowiada zawartości, ale co mi tam..

Ksenia Basztowa Wampir z przypadku - o tym że banda wampirów z samym hrabią Drakulą na czele nie dadzą rady dwóm zdeterminowanym, i przeważnie skacowanym rosyjskim studentom. Całkiem zabawne.


Marcin Wolski Agent z dołu - pracownik agencji reklamowej dowiaduje się że jest potomkiem szatana. Od swojego wuja dostaje kupę kasy i tajemnicze zadanie. Książka przypomina trochę Dobry omen Pratcheta, ale tylko trochę - sam pomysł jest podobny. Za to wykonanie nie podobało mi się tak bardzo, wole wersje w której ludzie mają cokolwiek do powiedzenia.


Aleksandra Marinina Kolacja z zabójcą - pierwsza książka z wakacyjnymi kryminałami Polityki. Tym razem pracownica moskiewskiego policji kryminalnej ma rozwikłać zagadkę morderstwa kryminolożki z instytutu badawczego ministerstwa spraw wewnętrznych. Realistyczne i dość wciągające.
Po raz kolejny przeglądam też jedną z książek Mankela - Mężczyzna który się uśmiechał - jakoś tak podchodzi w drogę.. Udało mi się kupić w Taniej książce zbiór opowiadań Odojewskiego, ale ich czytanie idzie mi jakoś opornie.. ale jak przeczytam, to opiszę.
***
Ryszard Kapuściński Busz Po Polsku. Jedyna książka Kapuścińskiego z reportażami z Polski. Opis Polski lat 50tych, można powiedzieć że z pewną dozą socjalistycznej wrażliwości, nasz piękny kraj ukazany jest od strony ludzi tak biednych, że którym chyba nawet wojna nie była w stanie zniszczyć życia. Robi wrażenie.
Władysław i Janina Szaferowa Kwiaty w naturze i sztuce. O samej książce pisać nie będę, choć jest bardzo ciekawa. Chciałbym umieć tak ciekawe opowiadać o tym czym się zajmuję, jak robią to autorzy tej książki.
***

Fałszywy trop Heninga Mankela - pomysł ciekawy choć nieco naciągany. Pewien indianin morduje i skalpuje dość prominentne osoby. Walander musi się dowiedzieć dlaczego, próbując jednocześnie rozwiązać zagadkę kobiety, która na jego oczach spaliła się na polu rzepaku.


Do kolekcji kryminałów przeczytanych wakacje.. tfu.. w to lato dołączyła kolejna Marinina... tym razem z zeszłorocznego cyklu z Polityki (znaczy się że z promocji). Zabójca mimo woli ma dość zakręconą fabułę  - z grubsza rzecz biorąc - przyrodni brat głównej bohaterki prosi ją żeby sprawdziła jego nową kochankę, ponieważ  gdy odwiedza z nią swoich znajomych niedługo potem giną ich dokumenty. Kamieńska podejmuje prywatne śledztwo, wykorzystując przy okazji swoje znajomości w mafii, oraz pewnego gangstera-lingwistę.

Biała lwica Heninga Mankela w cyklu kryminałów o komisarzu Walanderze jest przed Mężczyzną który się uśmiechał. Na odludziu zostaje zastrzelona agentka nieruchomości, przykładana, religijna kobieta, matka dzieciom itp. Jeden z tropów prowadzi do Republiki Południowej Afryki - gdzie właśnie kończy się okres segregacji rasowej a sytuacja polityczna jest wyjątkowo niestabilna.

sobota, 3 lipca 2010

Wielki Guslar Wita Obcych - Kir Bułyczow

Wielokrotne bliskie spotkania trzeciego stopnia w małym rosyjskim/radzieckim miasteczku, oraz dlaczego dla ziemi nic przełomowego z tego nie wynikło. Humorystyczna fantastyka z przesłaniem - może niezbyt optymistycznym, że z porozumienia między ludźmi a kosmitami może nic nie wyjść - i to paradoksalnie ... jakie mądre słowo ... dlatego, że możemy być do siebie za bardzo podobni. Przyjemna lektura na wakacje.

wtorek, 23 marca 2010

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o nową książkę Olgi Tokarczuk. Może nawet nie w stosunku do samej książki, która jest całkiem dobra, chodzi raczej o główną bohaterkę, której zdecydowanie nie polubiłem. Może dlatego, że zjadam zwierzątka, nie wierzę w astrologie i nie uważam (wszystkich) myśliwych za morderców strzelających do wszystkiego co się rusza. Chociaż, ta historia w cale nie musi być tak bardzo nie prawdziwa, jak mi się zdaje..
Poprzednie książki Tokarczuk, które czytałem, Bieguni; Dom dzienny, dom nocny nie miały normalnej, jednolitej fabuły, jaka pojawia się w tym wypadku, jednak i tutaj znajduje się wiele wątków pobocznych, drugoplanowych postaci i opisów, które były, przynajmniej dla mnie najlepszym elementem zarówno tych książek.
Główna bohaterka, Janina Duszejko (którą jak wspomniałem, nie do końca polubiłem) mieszka w Kotlinie Kłodzkiej i generalnie lubi zwierzątka. Próbuje im pomagać, spotykając się jedynie z niezrozumieniem i lekceważeniem lokalnych władz, których główną rozrywką jest do tych zwierzątek strzelanie.
Gdy w okolicy zaczynają ginąć ludzie, wysnuwa hipotezę, że jest to zemsta zwierząt za złe traktowanie. Zakończenie całkiem łatwo przewidzieć, nie mniej zdradzać go nie zamierzam..
Nie powiem że ta książka mi się nie podobała, ma całkiem ciekawy klimat, i dużo nawiązań do poezji William Blake'a, jednak jest w niej coś co mi się raczej nie podoba. Ale to tylko moje, całkiem nie ważne, prywatne zdanie...

poniedziałek, 22 lutego 2010

“Nigdziebądź” Niel Gaiman

Kolejna książka Niela Gaimana, w której przenicowuje, czy też wykorzystuje popularne w kulturze masowej tropy tworząc dość lekką choć jednocześnie wciągającą książkę. Główny bohater jest pochodzącym z prowincji urzędnikiem pracującym w londyńskim City. Ma niezbyt pasjonującą pracę oraz narzeczoną, bardzo ładną lecz o wyjątkowo paskudnym charakterze. Nie mniej wydaje się całkiem zadowolony z życia w którym nie dzieje się nic szczególnego, przynajmniej do momentu gdy na ulicy spotyka tajemniczą ranną dziewczynę. Wbrew woli swojej narzeczonej postanawia pomóc nieznajomej, nie zdając sobie sprawy z tego, co na siebie sprowadza...
Nieznajoma dziewczyna jest mieszkanką Londynu Pod - miasta znajdującego się pod właściwym Londynem, zamieszkanego głównie przez ludzi powszechnie uważanych za bezdomnych, lub meneli, w którym ludzie rządzeni są przez inteligentne i rozmowne szczury.
Udzielając schronienia nieznajomej, główny bohater staje na drodze podążającym za nią mordercą, i prawdopodobnie (?) przez nich traci swoją tożsamość, mieszkanie i narzeczoną. Próbując to wszystko odzyskać musi zejść do podziemnego miasta.
"Nigdziebąć" moim osobistym zdaniem jest książką nieco słabszą od "Księgi cmentarnej" - zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie, jednak ci, którzy lubią taką nie do końca typową fantastykę, zwłaszcza fantastykę miejską będą zadowoleni, ba.. nawet może usatysfakcjonowani po przeczytaniu tej powieści.

“Księga Cmentarna” Niel Gaiman

Księga Cmentarna Niela Gaimana jest bardzo podobna do wszystkich innych książek tego autora, lub może raczej - do wszystkich książek które przeczytałem, a nie było tego zbyt wiele. Jedna jednak cecha je łączy, Gaiman przeważnie wykorzystuje jakiś znany w literaturze, czy kulturze motyw przedstawiając go w zupełnie innym świetle - tak jest również w tym wypadku.
Księga Cmentarna, pomimo dość mrocznego tytułu jest książką skierowaną głównie do dzieci. Jest to opowieść o dorastaniu głównego bohatera, który po stracie, w dość tragicznych okolicznościach rodziców, znajduję nowy na - wiem - to bardzo tani chwyt, ale trzy kropki w tym miejscu na prawdę bardzo pasują tak więc: na ... starym cmentarzu, zostaje bowiem przygarnięty przez zamieszkujące go duchy dawnych mieszkańców pobliskiego miasteczka. Tam dorasta pod opieką przyjaznych, choć nieco ekscentrycznych duchów, oraz niejakiego Siliasa, który co prawda nie jest martwy, nie jest jednak również żywy. Po pewnym czasie okazuje się również, że mordercy rodziny Nika nie zapomnieli o nie do końca wypełnionym zadaniu...
Sama książka, co dość nie typowe w dzisiejszych czasach jest na prawdę ładnie wydana. Ładny papier i dobrze dobrana czcionka, żeby nie zapomnieć tutaj o ilustracjach - to wszystko (oprócz samej treści oczywiście) sprawia że książkę tą czyta się na prawdę z przyjemnością..

nowy rok - stary ja!

 Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...