Nie warto czytać książek. To strata (a) czasu, który przecież można poświęcić na coś pożyteczniejszego, (b) pieniędzy - książki kosztują, i będą kosztować jeszcze więcej, (c) w większości książki są nie zdrowe dla psychiki i promują niezdrowe zachowania - palenie, picie, nieszczęśliwa miłość itepe..
(d) jeśli myślisz że czytanie czyni cie fajniejszym, to się myślisz..
Pewien niegdysiejszy znajomy zarzucił mi że czytam "dla lansu" - nie wiedziałem co odpowiedzieć ze zdziwienia, zawsze uważałem się raczej za skończonego frajera - w liceum korzystający ze streszczeń mogli się wykazać wiedzą o lekturze, zaś mnie często jakieś fragmenty uciekały ponieważ zamiast na analizie tekstu, skupiałem się raczej na przyjemności samego czytania. Wytłumaczeniem dla znajomego, z którym rozmawiałem, może być to, że był on produktem reformy edukacji wykazującym snobizm innego rodzaju - twierdził że "w życiu nic nie przeczytał". Kłamał, bez wątpienia - pewnie był kryptobibiofilem..
(e) czytanie książek do niczego się nie przydaje - pomaga opanować czytanie ze zrozumieniem? bzdura - przeczytałem wiele książek a nadal nie umiem zrozumieć zeznania podatkowego.. wzbogacenie zasobu słów - a po co? żeby inni nie mogli nas zrozumieć? (d) czytanie książek uzależnia - może pozbawić cie snu, jedzenia i całkowicie oderwać od rzeczywistości.
Mam nadzieje że ten krótki tekst pomoże komuś zerwać z tym szkodliwym nałogiem, albo uchroni go od wpadnięcia w takowy. Strzeżcie się.
sobota, 26 grudnia 2009
piątek, 25 grudnia 2009
"Boży wojownicy" Andrzej Sapkowski
„Boży wojownicy”, druga część trylogii husyckiej, a właściwie kontynuacja „Narrenturm” trzeba przyznać, trzyma poziom choć moim zdaniem, nie dorównuje powieści otwierającej cykl. Jako że w większości pojawiają się w niej ci sami bohaterowie, rozpoczynanie lektury od tej części raczej nie ma dużego sensu. Dla odmiany akcja samej powieści w dużej mierze toczy się w Czechach, choć na pewien czas wraca również, wraz z jednym z bohaterów na Śląsk.
Chyba trochę za szybko czytałem tą książkę bo nie jestem w stanie nic konkretniejszego napisać, a fabuły zdradzać nie chce, bo i po co. Kto będzie chciał to przeczyta.
Chyba trochę za szybko czytałem tą książkę bo nie jestem w stanie nic konkretniejszego napisać, a fabuły zdradzać nie chce, bo i po co. Kto będzie chciał to przeczyta.
niedziela, 20 grudnia 2009
"Malferna"Ursula K. Le Guin
Kolejny nabytek przeczytany.. książka.. hm.. może trochę ciekawsza od poprzedniej, w trochę staromodnym stylu, fantastyki tu raczej też nie ma wcale, chociaż.. akcja dzieje się w dziewiętnastowiecznym, fikcyjnym państwie znajdującym się pod panowanie cesarza austro-węgier. Główny bohater, pochodzący z prowincji ziemianin Itale Sorde, zafascynowany ideą rewolucji i tym podobne wyrusza do stolicy żeby walczyć o wolność, i rzeczywiście udaje mu się zrobić nieco zamieszania. Książka może nie powala na kolana ale ma swój klimat.
sobota, 19 grudnia 2009
"Wydziedziczeni" Ursula Le Guin
Pierwszy raz zetknąłem się z książką Ursuli Le Guin kilka lat temu. Nie z książką nawet a z filmem, a raczej z serialem nakręconym na podstawie jej "Czarnoksiężnika z archipelagu"
Książka, którą przeczytałem trochę później okazała się nawet ciekawsza niż ekranizacja (a przynajmniej niż miniserial, bo ostatnio powstał też film animowany). To fantastyka, ale autorka, której rodzice byli antropologami, koncentruje się raczej na charakterystyce wykreowanego przez siebie świata niż na samej akcji. Nie powoduje to jednak, że książka jest nudna.
Jakiś czas później w taniej książce kupiłem "Lewą rękę ciemności". Okazało się to jeszcze ciekawsze. Pożyczyłem ją znajomemu, który umieścił recenzje na współtworzonym przez niego blogu CPN. Nie oczytałem jej co prawda, ale na pewno napisał tam coś mądrego ;)
Ostatnia wycieczka na koszykową spowodowała mam szesnaście złotych mniej, ale za to mam dwie książki wyżej wymienionej autorki.
Pierwsza, którą udało mi się już przeczytać to właśnie "Wydziedziczeni". Jej fabuła toczy się w tym samym wszechświecie co w "Lewej ręce ciemności" lecz znacznie wcześniej, na dwóch siostrzanych planetach. Pierwsza z nich Annares jest ubogą pustynną planetą zamieszkaną przez emigrantów z Urras, jest za to panuje na niej coś w rodzaju utopijnego komunizmu, lub też anarchii. Ustrój Urras przypomina nieco dziewiętnastowieczny kapitalizm z warstwą posiadającą i bezwzględnie wykorzystywanymi masami. Badania głównego bohatera - genialnego fizyka czasu, Szeveka mogą mieć dla obydwu światów wielkie znaczenie, jednak na jego macierzystej planecie, Annaresie, spotyka się jedynie z niezrozumieniem. Mieszkańców Urras, na którą udaje się główny bohater, interesuje za to głównie ich praktyczne zastosowanie jego badań - niezbyt pokojowe z resztą.
Książka jest dość ciężka, jednak wciągająca - udało mi się przez nią przebrnąć w jeden dzień - znaczy się - jest wciągająca :)
Książka, którą przeczytałem trochę później okazała się nawet ciekawsza niż ekranizacja (a przynajmniej niż miniserial, bo ostatnio powstał też film animowany). To fantastyka, ale autorka, której rodzice byli antropologami, koncentruje się raczej na charakterystyce wykreowanego przez siebie świata niż na samej akcji. Nie powoduje to jednak, że książka jest nudna.
Jakiś czas później w taniej książce kupiłem "Lewą rękę ciemności". Okazało się to jeszcze ciekawsze. Pożyczyłem ją znajomemu, który umieścił recenzje na współtworzonym przez niego blogu CPN. Nie oczytałem jej co prawda, ale na pewno napisał tam coś mądrego ;)
Ostatnia wycieczka na koszykową spowodowała mam szesnaście złotych mniej, ale za to mam dwie książki wyżej wymienionej autorki.
Pierwsza, którą udało mi się już przeczytać to właśnie "Wydziedziczeni". Jej fabuła toczy się w tym samym wszechświecie co w "Lewej ręce ciemności" lecz znacznie wcześniej, na dwóch siostrzanych planetach. Pierwsza z nich Annares jest ubogą pustynną planetą zamieszkaną przez emigrantów z Urras, jest za to panuje na niej coś w rodzaju utopijnego komunizmu, lub też anarchii. Ustrój Urras przypomina nieco dziewiętnastowieczny kapitalizm z warstwą posiadającą i bezwzględnie wykorzystywanymi masami. Badania głównego bohatera - genialnego fizyka czasu, Szeveka mogą mieć dla obydwu światów wielkie znaczenie, jednak na jego macierzystej planecie, Annaresie, spotyka się jedynie z niezrozumieniem. Mieszkańców Urras, na którą udaje się główny bohater, interesuje za to głównie ich praktyczne zastosowanie jego badań - niezbyt pokojowe z resztą.
Książka jest dość ciężka, jednak wciągająca - udało mi się przez nią przebrnąć w jeden dzień - znaczy się - jest wciągająca :)
niedziela, 6 grudnia 2009
"Filmowy przewodnik po Warszawie" Grzegorz Sołtysiak
Przewodnik po Warszawie, ale od nietypowej strony. Umożliwia bowiem spacer po miejscach które pojawiają się w filmach w stolicy zrealizowanych, przy okazji opowiadając również o historii miasta, co jest ze sobą dość znacznie związane.
Znajdą się tu zarówno informacje dla miłośników filmów Bariei, jak i telenowel.
Do książki dołączona jest płyta DVD zawierająca fragmenty filmów.
Znajdą się tu zarówno informacje dla miłośników filmów Bariei, jak i telenowel.
Do książki dołączona jest płyta DVD zawierająca fragmenty filmów.
poniedziałek, 30 listopada 2009
"Narrenttrum" Sapkowskiego - e-book
Narrenturum, powieść Sapkowskiego której akcja toczy się na śląsku w trakcie wojen husyckich przeczytałem już jakiś czas temu. Książka sama w sobie jest dobra, lepsza nawet niż ostatnie tomy sagi o Wiedzminie, które moim zdaniem Sapkowskiemu nie udały się zbytnio. Mniej jest w niej na pewno nawiązujących do współczesności wtrętów, które demaskując fikcyjność przedstawionego świata, psuły nie co przyjemność czytania.
Nie trafiły mi w ręce kolejne tomy trylogii, więc o tym wypowiadać mi nie wypada, jednak powieść w formie trzy płytowego e-booka trafiła mi nie dawno w ręce.. i trzeba przyznać - spodobała mi się.
Byłem odrobinę uprzedzony do czytanych powieści jako takich, nie za bardzo wyobrażałem sobie w jaki sposób czytanie czegoś takiego może być przyjemniejsze od kontaktu z książką.
W tej chwili zarówno mam ochotę, jak i obawiam się kontaktu z innymi zdigitalizowanymi książkami. Na pewno niewiele zostało zrealizowanych z takim rozmachem - ponad stu aktorów, 'efekty specjalne' i specjalnie napisana do tej książki muzyka - tego raczej chyba nie należy spodziewać się po innych gadających książkach. Bardziej przypomina to słuchowisko radiowe czy nawet radiowy teatr niż zwykłe czytanie książki. Rewelacyjny jest narrator - Krzysztof Gosztyłła, podobnie świetną kreacje stworzyli Artur Barciś - jako naczelny inkwizytor, Adam Ferency jako Zawisza Czarny. O głównych bohaterach pisać nie będę - grunt że zagrali dobrze, i pasowali do swoich ról.
Jednym słowem - warto posiadać a jeszcze lepiej - kupić - może wtedy następne części zostaną też 'zekranizowane' w po
Nie trafiły mi w ręce kolejne tomy trylogii, więc o tym wypowiadać mi nie wypada, jednak powieść w formie trzy płytowego e-booka trafiła mi nie dawno w ręce.. i trzeba przyznać - spodobała mi się.
Byłem odrobinę uprzedzony do czytanych powieści jako takich, nie za bardzo wyobrażałem sobie w jaki sposób czytanie czegoś takiego może być przyjemniejsze od kontaktu z książką.
W tej chwili zarówno mam ochotę, jak i obawiam się kontaktu z innymi zdigitalizowanymi książkami. Na pewno niewiele zostało zrealizowanych z takim rozmachem - ponad stu aktorów, 'efekty specjalne' i specjalnie napisana do tej książki muzyka - tego raczej chyba nie należy spodziewać się po innych gadających książkach. Bardziej przypomina to słuchowisko radiowe czy nawet radiowy teatr niż zwykłe czytanie książki. Rewelacyjny jest narrator - Krzysztof Gosztyłła, podobnie świetną kreacje stworzyli Artur Barciś - jako naczelny inkwizytor, Adam Ferency jako Zawisza Czarny. O głównych bohaterach pisać nie będę - grunt że zagrali dobrze, i pasowali do swoich ról.
Jednym słowem - warto posiadać a jeszcze lepiej - kupić - może wtedy następne części zostaną też 'zekranizowane' w po
środa, 11 listopada 2009
"Lala" Jacek Dehnel
Nie wiedzieć czemu czytam ostatnio książki z gatunku pamiętników, wspomnień, dzienników i tym podobne. Nie ma w tym jakiegoś głębszego namysłu, chociaż może.
Książka Dehnela również można do tej kategorii zaliczyć, chociaż jest to o tyle nie typowe, że dotyczą historii opowiadanych przez jego babcię, napisane nie jako "w zastępstwie", ponieważ sama zainteresowana ukończonej książki nigdy nie widziała, a nawet jeśli to już nie była w stanie jej zrozumieć. A życie miała wyjątkowo barwne, podobnie jak rodzinę z resztą, o czym może świadczyć fakt że do czwartego roku życia nikomu nie przyszło do głowy nadać jej imienia - zamiast tego krewni wołali na nią 'lala'.
Stylem przypomina to trochę eseje Cherberta.
W każdym razie, warto przeczytać.
Książka Dehnela również można do tej kategorii zaliczyć, chociaż jest to o tyle nie typowe, że dotyczą historii opowiadanych przez jego babcię, napisane nie jako "w zastępstwie", ponieważ sama zainteresowana ukończonej książki nigdy nie widziała, a nawet jeśli to już nie była w stanie jej zrozumieć. A życie miała wyjątkowo barwne, podobnie jak rodzinę z resztą, o czym może świadczyć fakt że do czwartego roku życia nikomu nie przyszło do głowy nadać jej imienia - zamiast tego krewni wołali na nią 'lala'.
Stylem przypomina to trochę eseje Cherberta.
W każdym razie, warto przeczytać.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...
-
Książka ponoć autobiograficzna. Nie wiem na ile rzeczywiście oparta jest na faktach ale robi wrażenie. Natrafiłem kiedyś na odcinek serialu,...
-
Kolejna książka Niela Gaimana, w której przenicowuje, czy też wykorzystuje popularne w kulturze masowej tropy tworząc dość lekką choć jed...
-
Ponieważ mam aktualnie trochę więcej czasu postanowiłem napisać tutaj o kilku mniej lub bardziej ciekawych rzeczach, głównie o książkach. N...