niedziela, 26 grudnia 2010

"Cafe Museum" Robert Makłowicz


Cafe Museum jest książką o jedzeniu, chociaż nie jest książką kucharską; jest książką o podróżach, chociaż nie jest książką podróżniczą, jest również książką o ludziach, narodach i ich historii chociaż nie jest również książką typowo historyczną.
Jest jednocześnie podróżą po świecie i po państwie pod panowaniem jego cesarskiej mości  Austrii, Króla Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji, Słowenii, Galicji ect. Franciszka Józefa I, i to podróż raczej od strony kuchni, czyli najlepszy sposób na poznanie kraju, ludzi i narodów które wcale od siebie się nie różnią, a jednocześnie różnią się bardziej niż można by sobie wyobrazić. Strasznie długie to ostatnie zdanie mi wyszło, ale to po prostu trzeba przeczytać. Zwłaszcza że książka wydana jest bardzo ładnie, i w dodatku z obrazkami.
Jeśli ktoś nie przepada za programami Roberta Makłowicza to nie powinien sobie tą książką zawracać głowy, przypomina ona nieco wydłużony odcinek programu telewizyjnego choć bez przepisów. Z kolei jeśli ktoś je lubi, to fragmenty książki można wysłuchać w radiowej Trójce, z ładną oprawą muzyczną - jednak uwaga - to jedynie fragmenty - i to tak połączone że można się nie zorientować że czegoś brakuje.

piątek, 12 listopada 2010

Amerykańscy bogowie

Po raz kolejny sięgnąłem po Gaimana, a właściwie dopiero udało mi się skończyć tą książkę.. i to po długiej przerwie. Podobna do wszystkich które dotychczas przeczytałem, nie jest to zarzut - można się po pewnym czasie znudzić niespodziewanymi zakończeniami.
Nie mniej główny.. tu słowo znaczące.. bohater, Cień jest dość sympatyczny, mimo że odsiedział wyrok za pobicie. Właśnie wychodzi z więzienia, gdy dowiaduje się że jego żona, oraz najlepszy przyjaciel zginęli w wypadku samochodowym. Zrezygnowany, zgadza się na podjęcie pracy ochroniarza u niejakiego Wensdaya, który obraca się w towarzystwie niezbyt ciekawym, ma również licznych wrogów, okazuje się bowiem że Cień znalazł się w samym środku wojny, i to w dodatku wojny bogów. Zadanie dla herosa, a tym wyjątkowo nasz bohater nie ma ochoty zostać. I wszystko to w scenerii amerykańskiej prowincji, krainy urokliwej, choć też dość niebiezpiecznej.
Nie jest to zbyt wesoła książka, ale ma swój klimat, w sam raz na długie jesienno-zimowe wieczory. Polecam.

piątek, 3 września 2010

"Z dziennika ślimaka" Gunter Grass

 Dziennik ślimaka - książka którą kupiłem wyłącznie z powodu tytułu. Dlaczego - można się domyślić. "Takie wspominki" jak ktoś powiedział, ale jak dla mnie książka była dobrym uzupełnieniem "Blaszanego bembenka" - jest tu o wiele szersza perspektywa wydarzeń:  dwa przeplatające się wątki - fikcyjna - zafascynowanego ślimakami nauczyciela Ottona, przezwanego wątpiszem obejmująca wydarzenia w Gdańsku i jego okolicach przed rokiem 1939 i w trakcie wojny, oraz aktualna - opisany udział Grassa w kampanii wyborczej  socjaldemokratów w latach siedemdziesiątych.  No i oczywiście ślimak jako symbol postępu i stagnacji jednocześnie.

czwartek, 19 sierpnia 2010

"Factotum" Charles Bukowski

Do pewnego stopnia autobiograficzna książka Bukowskiego, której bohater,  Henry Chinaski zajmuje się w życiu piciem i pisaniem, czyli tym, czemu sam autor również poświęcał wiele uwagi. Plus trochę refleksji o Stanach Zjednoczonych pod koniec II wojny światowej - obserwowany raczej od nie najlepszej strony. Czasami też bym tak chciał - może nie tyle pić, ale mieć większość spraw tam gdzie miał je Chinaski.

środa, 18 sierpnia 2010

Mieszanka wakacyjna

Kilka książek z ostatnich tygodni, więc tytuł nie za bardzo odpowiada zawartości, ale co mi tam..

Ksenia Basztowa Wampir z przypadku - o tym że banda wampirów z samym hrabią Drakulą na czele nie dadzą rady dwóm zdeterminowanym, i przeważnie skacowanym rosyjskim studentom. Całkiem zabawne.


Marcin Wolski Agent z dołu - pracownik agencji reklamowej dowiaduje się że jest potomkiem szatana. Od swojego wuja dostaje kupę kasy i tajemnicze zadanie. Książka przypomina trochę Dobry omen Pratcheta, ale tylko trochę - sam pomysł jest podobny. Za to wykonanie nie podobało mi się tak bardzo, wole wersje w której ludzie mają cokolwiek do powiedzenia.


Aleksandra Marinina Kolacja z zabójcą - pierwsza książka z wakacyjnymi kryminałami Polityki. Tym razem pracownica moskiewskiego policji kryminalnej ma rozwikłać zagadkę morderstwa kryminolożki z instytutu badawczego ministerstwa spraw wewnętrznych. Realistyczne i dość wciągające.
Po raz kolejny przeglądam też jedną z książek Mankela - Mężczyzna który się uśmiechał - jakoś tak podchodzi w drogę.. Udało mi się kupić w Taniej książce zbiór opowiadań Odojewskiego, ale ich czytanie idzie mi jakoś opornie.. ale jak przeczytam, to opiszę.
***
Ryszard Kapuściński Busz Po Polsku. Jedyna książka Kapuścińskiego z reportażami z Polski. Opis Polski lat 50tych, można powiedzieć że z pewną dozą socjalistycznej wrażliwości, nasz piękny kraj ukazany jest od strony ludzi tak biednych, że którym chyba nawet wojna nie była w stanie zniszczyć życia. Robi wrażenie.
Władysław i Janina Szaferowa Kwiaty w naturze i sztuce. O samej książce pisać nie będę, choć jest bardzo ciekawa. Chciałbym umieć tak ciekawe opowiadać o tym czym się zajmuję, jak robią to autorzy tej książki.
***

Fałszywy trop Heninga Mankela - pomysł ciekawy choć nieco naciągany. Pewien indianin morduje i skalpuje dość prominentne osoby. Walander musi się dowiedzieć dlaczego, próbując jednocześnie rozwiązać zagadkę kobiety, która na jego oczach spaliła się na polu rzepaku.


Do kolekcji kryminałów przeczytanych wakacje.. tfu.. w to lato dołączyła kolejna Marinina... tym razem z zeszłorocznego cyklu z Polityki (znaczy się że z promocji). Zabójca mimo woli ma dość zakręconą fabułę  - z grubsza rzecz biorąc - przyrodni brat głównej bohaterki prosi ją żeby sprawdziła jego nową kochankę, ponieważ  gdy odwiedza z nią swoich znajomych niedługo potem giną ich dokumenty. Kamieńska podejmuje prywatne śledztwo, wykorzystując przy okazji swoje znajomości w mafii, oraz pewnego gangstera-lingwistę.

Biała lwica Heninga Mankela w cyklu kryminałów o komisarzu Walanderze jest przed Mężczyzną który się uśmiechał. Na odludziu zostaje zastrzelona agentka nieruchomości, przykładana, religijna kobieta, matka dzieciom itp. Jeden z tropów prowadzi do Republiki Południowej Afryki - gdzie właśnie kończy się okres segregacji rasowej a sytuacja polityczna jest wyjątkowo niestabilna.

sobota, 3 lipca 2010

Wielki Guslar Wita Obcych - Kir Bułyczow

Wielokrotne bliskie spotkania trzeciego stopnia w małym rosyjskim/radzieckim miasteczku, oraz dlaczego dla ziemi nic przełomowego z tego nie wynikło. Humorystyczna fantastyka z przesłaniem - może niezbyt optymistycznym, że z porozumienia między ludźmi a kosmitami może nic nie wyjść - i to paradoksalnie ... jakie mądre słowo ... dlatego, że możemy być do siebie za bardzo podobni. Przyjemna lektura na wakacje.

wtorek, 23 marca 2010

Prowadź swój pług przez kości umarłych

Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o nową książkę Olgi Tokarczuk. Może nawet nie w stosunku do samej książki, która jest całkiem dobra, chodzi raczej o główną bohaterkę, której zdecydowanie nie polubiłem. Może dlatego, że zjadam zwierzątka, nie wierzę w astrologie i nie uważam (wszystkich) myśliwych za morderców strzelających do wszystkiego co się rusza. Chociaż, ta historia w cale nie musi być tak bardzo nie prawdziwa, jak mi się zdaje..
Poprzednie książki Tokarczuk, które czytałem, Bieguni; Dom dzienny, dom nocny nie miały normalnej, jednolitej fabuły, jaka pojawia się w tym wypadku, jednak i tutaj znajduje się wiele wątków pobocznych, drugoplanowych postaci i opisów, które były, przynajmniej dla mnie najlepszym elementem zarówno tych książek.
Główna bohaterka, Janina Duszejko (którą jak wspomniałem, nie do końca polubiłem) mieszka w Kotlinie Kłodzkiej i generalnie lubi zwierzątka. Próbuje im pomagać, spotykając się jedynie z niezrozumieniem i lekceważeniem lokalnych władz, których główną rozrywką jest do tych zwierzątek strzelanie.
Gdy w okolicy zaczynają ginąć ludzie, wysnuwa hipotezę, że jest to zemsta zwierząt za złe traktowanie. Zakończenie całkiem łatwo przewidzieć, nie mniej zdradzać go nie zamierzam..
Nie powiem że ta książka mi się nie podobała, ma całkiem ciekawy klimat, i dużo nawiązań do poezji William Blake'a, jednak jest w niej coś co mi się raczej nie podoba. Ale to tylko moje, całkiem nie ważne, prywatne zdanie...

nowy rok - stary ja!

 Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...