"Złego" Leopolda Trymada przeczytałem jakiś czas temu, w większości w pociągu. Jest to książka jednocześnie koszmarna, a zarazem wyjątkowo wciągająca. Takie skrzyżowanie taniego romansidła z powieścią łotrzykowską ewentualnie kryminałem, ale to za dużo powiedziane. Plus Warszawa z lat powojennych wraz z jej kolorytem. Tytułowy zły to walczący z "chuliganerią" przestępca, anonimowy bohater pojawiający się tam gdzie jest potrzebny, broniący słabszych, głównie za pomocą swoich pięści. Staje się solą w oku Warszawskiego półświatka, jednocześnie narażając się Milicji, ale zyskując sprzymierzeńców, w tym goniącego za sensacją redaktora lokalnej gazety oraz lekarza pogotowia, konkurującego z tytułowym bohaterem o względy pewnej atrakcyjnej pracowniczki Muzeum Narodowego.
Zakończenie, według mnie nieco rozczarowujące, lecz dla każdego miłośnika literatury brukowej, zwłaszcza jeśli chodzi o bruki Warszawskie, lektura obowiązkowa.
niedziela, 6 lutego 2011
niedziela, 26 grudnia 2010
"Cafe Museum" Robert Makłowicz
Cafe Museum jest książką o jedzeniu, chociaż nie jest książką kucharską; jest książką o podróżach, chociaż nie jest książką podróżniczą, jest również książką o ludziach, narodach i ich historii chociaż nie jest również książką typowo historyczną.
Jest jednocześnie podróżą po świecie i po państwie pod panowaniem jego cesarskiej mości Austrii, Króla Węgier, Czech, Dalmacji, Chorwacji, Słowenii, Galicji ect. Franciszka Józefa I, i to podróż raczej od strony kuchni, czyli najlepszy sposób na poznanie kraju, ludzi i narodów które wcale od siebie się nie różnią, a jednocześnie różnią się bardziej niż można by sobie wyobrazić. Strasznie długie to ostatnie zdanie mi wyszło, ale to po prostu trzeba przeczytać. Zwłaszcza że książka wydana jest bardzo ładnie, i w dodatku z obrazkami.
Jeśli ktoś nie przepada za programami Roberta Makłowicza to nie powinien sobie tą książką zawracać głowy, przypomina ona nieco wydłużony odcinek programu telewizyjnego choć bez przepisów. Z kolei jeśli ktoś je lubi, to fragmenty książki można wysłuchać w radiowej Trójce, z ładną oprawą muzyczną - jednak uwaga - to jedynie fragmenty - i to tak połączone że można się nie zorientować że czegoś brakuje.
piątek, 12 listopada 2010
Amerykańscy bogowie
Po raz kolejny sięgnąłem po Gaimana, a właściwie dopiero udało mi się skończyć tą książkę.. i to po długiej przerwie. Podobna do wszystkich które dotychczas przeczytałem, nie jest to zarzut - można się po pewnym czasie znudzić niespodziewanymi zakończeniami.
Nie mniej główny.. tu słowo znaczące.. bohater, Cień jest dość sympatyczny, mimo że odsiedział wyrok za pobicie. Właśnie wychodzi z więzienia, gdy dowiaduje się że jego żona, oraz najlepszy przyjaciel zginęli w wypadku samochodowym. Zrezygnowany, zgadza się na podjęcie pracy ochroniarza u niejakiego Wensdaya, który obraca się w towarzystwie niezbyt ciekawym, ma również licznych wrogów, okazuje się bowiem że Cień znalazł się w samym środku wojny, i to w dodatku wojny bogów. Zadanie dla herosa, a tym wyjątkowo nasz bohater nie ma ochoty zostać. I wszystko to w scenerii amerykańskiej prowincji, krainy urokliwej, choć też dość niebiezpiecznej.
Nie jest to zbyt wesoła książka, ale ma swój klimat, w sam raz na długie jesienno-zimowe wieczory. Polecam.
Nie mniej główny.. tu słowo znaczące.. bohater, Cień jest dość sympatyczny, mimo że odsiedział wyrok za pobicie. Właśnie wychodzi z więzienia, gdy dowiaduje się że jego żona, oraz najlepszy przyjaciel zginęli w wypadku samochodowym. Zrezygnowany, zgadza się na podjęcie pracy ochroniarza u niejakiego Wensdaya, który obraca się w towarzystwie niezbyt ciekawym, ma również licznych wrogów, okazuje się bowiem że Cień znalazł się w samym środku wojny, i to w dodatku wojny bogów. Zadanie dla herosa, a tym wyjątkowo nasz bohater nie ma ochoty zostać. I wszystko to w scenerii amerykańskiej prowincji, krainy urokliwej, choć też dość niebiezpiecznej.
Nie jest to zbyt wesoła książka, ale ma swój klimat, w sam raz na długie jesienno-zimowe wieczory. Polecam.
piątek, 3 września 2010
"Z dziennika ślimaka" Gunter Grass
Dziennik ślimaka - książka którą kupiłem wyłącznie z powodu tytułu. Dlaczego - można się domyślić. "Takie wspominki" jak ktoś powiedział, ale jak dla mnie książka była dobrym uzupełnieniem "Blaszanego bembenka" - jest tu o wiele szersza perspektywa wydarzeń: dwa przeplatające się wątki - fikcyjna - zafascynowanego ślimakami nauczyciela Ottona, przezwanego wątpiszem obejmująca wydarzenia w Gdańsku i jego okolicach przed rokiem 1939 i w trakcie wojny, oraz aktualna - opisany udział Grassa w kampanii wyborczej socjaldemokratów w latach siedemdziesiątych. No i oczywiście ślimak jako symbol postępu i stagnacji jednocześnie.
czwartek, 19 sierpnia 2010
"Factotum" Charles Bukowski
Do pewnego stopnia autobiograficzna książka Bukowskiego, której bohater, Henry Chinaski zajmuje się w życiu piciem i pisaniem, czyli tym, czemu sam autor również poświęcał wiele uwagi. Plus trochę refleksji o Stanach Zjednoczonych pod koniec II wojny światowej - obserwowany raczej od nie najlepszej strony. Czasami też bym tak chciał - może nie tyle pić, ale mieć większość spraw tam gdzie miał je Chinaski.
środa, 18 sierpnia 2010
Mieszanka wakacyjna
Ksenia Basztowa Wampir z przypadku - o tym że banda wampirów z samym hrabią Drakulą na czele nie dadzą rady dwóm zdeterminowanym, i przeważnie skacowanym rosyjskim studentom. Całkiem zabawne.
Marcin Wolski Agent z dołu - pracownik agencji reklamowej dowiaduje się że jest potomkiem szatana. Od swojego wuja dostaje kupę kasy i tajemnicze zadanie. Książka przypomina trochę Dobry omen Pratcheta, ale tylko trochę - sam pomysł jest podobny. Za to wykonanie nie podobało mi się tak bardzo, wole wersje w której ludzie mają cokolwiek do powiedzenia.
Po raz kolejny przeglądam też jedną z książek Mankela - Mężczyzna który się uśmiechał - jakoś tak podchodzi w drogę.. Udało mi się kupić w Taniej książce zbiór opowiadań Odojewskiego, ale ich czytanie idzie mi jakoś opornie.. ale jak przeczytam, to opiszę.
***
Władysław i Janina Szaferowa Kwiaty w naturze i sztuce. O samej książce pisać nie będę, choć jest bardzo ciekawa. Chciałbym umieć tak ciekawe opowiadać o tym czym się zajmuję, jak robią to autorzy tej książki.
***
Do kolekcji kryminałów przeczytanych wakacje.. tfu.. w to lato dołączyła kolejna Marinina... tym razem z zeszłorocznego cyklu z Polityki (znaczy się że z promocji). Zabójca mimo woli ma dość zakręconą fabułę - z grubsza rzecz biorąc - przyrodni brat głównej bohaterki prosi ją żeby sprawdziła jego nową kochankę, ponieważ gdy odwiedza z nią swoich znajomych niedługo potem giną ich dokumenty. Kamieńska podejmuje prywatne śledztwo, wykorzystując przy okazji swoje znajomości w mafii, oraz pewnego gangstera-lingwistę.
Biała lwica Heninga Mankela w cyklu kryminałów o komisarzu Walanderze jest przed Mężczyzną który się uśmiechał. Na odludziu zostaje zastrzelona agentka nieruchomości, przykładana, religijna kobieta, matka dzieciom itp. Jeden z tropów prowadzi do Republiki Południowej Afryki - gdzie właśnie kończy się okres segregacji rasowej a sytuacja polityczna jest wyjątkowo niestabilna.
sobota, 3 lipca 2010
Wielki Guslar Wita Obcych - Kir Bułyczow
Wielokrotne bliskie spotkania trzeciego stopnia w małym rosyjskim/radzieckim miasteczku, oraz dlaczego dla ziemi nic przełomowego z tego nie wynikło. Humorystyczna fantastyka z przesłaniem - może niezbyt optymistycznym, że z porozumienia między ludźmi a kosmitami może nic nie wyjść - i to paradoksalnie ... jakie mądre słowo ... dlatego, że możemy być do siebie za bardzo podobni. Przyjemna lektura na wakacje.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...