Mam mieszane uczucia, jeśli chodzi o nową książkę Olgi Tokarczuk. Może nawet nie w stosunku do samej książki, która jest całkiem dobra, chodzi raczej o główną bohaterkę, której zdecydowanie nie polubiłem. Może dlatego, że zjadam zwierzątka, nie wierzę w astrologie i nie uważam (wszystkich) myśliwych za morderców strzelających do wszystkiego co się rusza. Chociaż, ta historia w cale nie musi być tak bardzo nie prawdziwa, jak mi się zdaje..
Poprzednie książki Tokarczuk, które czytałem, Bieguni; Dom dzienny, dom nocny nie miały normalnej, jednolitej fabuły, jaka pojawia się w tym wypadku, jednak i tutaj znajduje się wiele wątków pobocznych, drugoplanowych postaci i opisów, które były, przynajmniej dla mnie najlepszym elementem zarówno tych książek.
Główna bohaterka, Janina Duszejko (którą jak wspomniałem, nie do końca polubiłem) mieszka w Kotlinie Kłodzkiej i generalnie lubi zwierzątka. Próbuje im pomagać, spotykając się jedynie z niezrozumieniem i lekceważeniem lokalnych władz, których główną rozrywką jest do tych zwierzątek strzelanie.
Gdy w okolicy zaczynają ginąć ludzie, wysnuwa hipotezę, że jest to zemsta zwierząt za złe traktowanie. Zakończenie całkiem łatwo przewidzieć, nie mniej zdradzać go nie zamierzam..
Nie powiem że ta książka mi się nie podobała, ma całkiem ciekawy klimat, i dużo nawiązań do poezji William Blake'a, jednak jest w niej coś co mi się raczej nie podoba. Ale to tylko moje, całkiem nie ważne, prywatne zdanie...
wtorek, 23 marca 2010
poniedziałek, 22 lutego 2010
“Nigdziebądź” Niel Gaiman
Kolejna książka Niela Gaimana, w której przenicowuje, czy też wykorzystuje popularne w kulturze masowej tropy tworząc dość lekką choć jednocześnie wciągającą książkę. Główny bohater jest pochodzącym z prowincji urzędnikiem pracującym w londyńskim City. Ma niezbyt pasjonującą pracę oraz narzeczoną, bardzo ładną lecz o wyjątkowo paskudnym charakterze. Nie mniej wydaje się całkiem zadowolony z życia w którym nie dzieje się nic szczególnego, przynajmniej do momentu gdy na ulicy spotyka tajemniczą ranną dziewczynę. Wbrew woli swojej narzeczonej postanawia pomóc nieznajomej, nie zdając sobie sprawy z tego, co na siebie sprowadza...
Nieznajoma dziewczyna jest mieszkanką Londynu Pod - miasta znajdującego się pod właściwym Londynem, zamieszkanego głównie przez ludzi powszechnie uważanych za bezdomnych, lub meneli, w którym ludzie rządzeni są przez inteligentne i rozmowne szczury.
Udzielając schronienia nieznajomej, główny bohater staje na drodze podążającym za nią mordercą, i prawdopodobnie (?) przez nich traci swoją tożsamość, mieszkanie i narzeczoną. Próbując to wszystko odzyskać musi zejść do podziemnego miasta.
"Nigdziebąć" moim osobistym zdaniem jest książką nieco słabszą od "Księgi cmentarnej" - zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie, jednak ci, którzy lubią taką nie do końca typową fantastykę, zwłaszcza fantastykę miejską będą zadowoleni, ba.. nawet może usatysfakcjonowani po przeczytaniu tej powieści.
Nieznajoma dziewczyna jest mieszkanką Londynu Pod - miasta znajdującego się pod właściwym Londynem, zamieszkanego głównie przez ludzi powszechnie uważanych za bezdomnych, lub meneli, w którym ludzie rządzeni są przez inteligentne i rozmowne szczury.
Udzielając schronienia nieznajomej, główny bohater staje na drodze podążającym za nią mordercą, i prawdopodobnie (?) przez nich traci swoją tożsamość, mieszkanie i narzeczoną. Próbując to wszystko odzyskać musi zejść do podziemnego miasta.
"Nigdziebąć" moim osobistym zdaniem jest książką nieco słabszą od "Księgi cmentarnej" - zwłaszcza jeśli chodzi o zakończenie, jednak ci, którzy lubią taką nie do końca typową fantastykę, zwłaszcza fantastykę miejską będą zadowoleni, ba.. nawet może usatysfakcjonowani po przeczytaniu tej powieści.
“Księga Cmentarna” Niel Gaiman
Księga Cmentarna Niela Gaimana jest bardzo podobna do wszystkich innych książek tego autora, lub może raczej - do wszystkich książek które przeczytałem, a nie było tego zbyt wiele. Jedna jednak cecha je łączy, Gaiman przeważnie wykorzystuje jakiś znany w literaturze, czy kulturze motyw przedstawiając go w zupełnie innym świetle - tak jest również w tym wypadku.
Księga Cmentarna, pomimo dość mrocznego tytułu jest książką skierowaną głównie do dzieci. Jest to opowieść o dorastaniu głównego bohatera, który po stracie, w dość tragicznych okolicznościach rodziców, znajduję nowy na - wiem - to bardzo tani chwyt, ale trzy kropki w tym miejscu na prawdę bardzo pasują tak więc: na ... starym cmentarzu, zostaje bowiem przygarnięty przez zamieszkujące go duchy dawnych mieszkańców pobliskiego miasteczka. Tam dorasta pod opieką przyjaznych, choć nieco ekscentrycznych duchów, oraz niejakiego Siliasa, który co prawda nie jest martwy, nie jest jednak również żywy. Po pewnym czasie okazuje się również, że mordercy rodziny Nika nie zapomnieli o nie do końca wypełnionym zadaniu...
Sama książka, co dość nie typowe w dzisiejszych czasach jest na prawdę ładnie wydana. Ładny papier i dobrze dobrana czcionka, żeby nie zapomnieć tutaj o ilustracjach - to wszystko (oprócz samej treści oczywiście) sprawia że książkę tą czyta się na prawdę z przyjemnością..
Księga Cmentarna, pomimo dość mrocznego tytułu jest książką skierowaną głównie do dzieci. Jest to opowieść o dorastaniu głównego bohatera, który po stracie, w dość tragicznych okolicznościach rodziców, znajduję nowy na - wiem - to bardzo tani chwyt, ale trzy kropki w tym miejscu na prawdę bardzo pasują tak więc: na ... starym cmentarzu, zostaje bowiem przygarnięty przez zamieszkujące go duchy dawnych mieszkańców pobliskiego miasteczka. Tam dorasta pod opieką przyjaznych, choć nieco ekscentrycznych duchów, oraz niejakiego Siliasa, który co prawda nie jest martwy, nie jest jednak również żywy. Po pewnym czasie okazuje się również, że mordercy rodziny Nika nie zapomnieli o nie do końca wypełnionym zadaniu...
Sama książka, co dość nie typowe w dzisiejszych czasach jest na prawdę ładnie wydana. Ładny papier i dobrze dobrana czcionka, żeby nie zapomnieć tutaj o ilustracjach - to wszystko (oprócz samej treści oczywiście) sprawia że książkę tą czyta się na prawdę z przyjemnością..
niedziela, 31 stycznia 2010
Anonim “Księga bez tytułu” /e-book/
Sama w sobie ta książka jest niezwykle głupia.. taki miks popkulturowych motywów - dwójka mnichów tajemniczego zakonu (biegłych w sztukach walk wszelakich), szef mafii, łowca nagród i kilka innych osób w miasteczku na końcu świata chcą odzyskać klejnot o niezwykłych, magicznych właściwościach. Jednocześnie para policyjnych detektywów próbuje złapać seryjnego mordercę Burbon Kida (lub raczej masowego lub hurtowego) który pięć lat temu wybił jedną czwartą mieszkańców. Mamy tu jeszcze kobietę z amnezją i zakochanego w niej barmana, wampiry w dużej ilości oraz łowców wampirów, duużo trupów, przemocy i krwi (i wulgaryzmów). Książka generalnie przypomina trochę "Sprzedawcę broni", ale jest jeszcze bardziej pokręcona. Porównania z filmami Quentina Tarantino i Roberta Rodrigeza - zwłaszcza "Od zmieszchu do świtu", "Desperado" Nie, to nie jest mądra książka, być może papierowej wersji bym nie przebrnął, ale słucha się jej rewelacyjnie. To głównie zasługa lektora, którym jest Artur Barciś.
W sumie lubię takie książki, są wyjątkowo wtórne ale można je czytać, lub słuchać bez większego wysiłku wyszukując przy okazji nawiązań do innych książek czy filmów.
W sumie lubię takie książki, są wyjątkowo wtórne ale można je czytać, lub słuchać bez większego wysiłku wyszukując przy okazji nawiązań do innych książek czy filmów.
sobota, 30 stycznia 2010
"Sprzedawca broni" Huhg Laurie /audiobook/
Najnowsza książka napisana przez aktora znanego z roli doktora Hausa.. no może nie taka najnowsza bo napisana w 1996 roku na pewno nie jest arcydziełem. Nie mniej czyta się ją całkiem przyjemnie. Po części jest to parodia thrillerów szpiegowskich Roberta Ludluma.
Były żołnierz, Tomas Lang zostaje wplątany w aferę związaną z próbą zabójstwa amerykańskiego biznesmena, podejrzanego o handel narkotykami. Okazuje się to jedynie przykrywką dla spisku w który zamieszane są zarówno amerykańskie jak i brytyjskie służby specjalne oraz wiele innych postaci, oraz co najmniej trzy dość atrakcyjne kobiety. Główny bohater, pomimo że dość dobrze wyszkolony, jednak nie jest Jamesem Bondem, który jest w stanie wykaraskać się niemal każdej opresji bez szwanku, posiada za to dość sarkastyczne poczucie humoru, które widać zwłaszcza w dialogach i dość często pojawiających się, zwłaszcza w pierwszej części książki, dygresjach.
Zakończenie książki być może jest trochę za bardzo przewidywalne zaskakujące, nie mniej jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, przynajmniej jeśli ktoś lubi angielskie poczucie humoru.
Co do samej formy to audiobook zrealizowany całkiem nieźle, lektorem jest Jarosław Rabenda.
Były żołnierz, Tomas Lang zostaje wplątany w aferę związaną z próbą zabójstwa amerykańskiego biznesmena, podejrzanego o handel narkotykami. Okazuje się to jedynie przykrywką dla spisku w który zamieszane są zarówno amerykańskie jak i brytyjskie służby specjalne oraz wiele innych postaci, oraz co najmniej trzy dość atrakcyjne kobiety. Główny bohater, pomimo że dość dobrze wyszkolony, jednak nie jest Jamesem Bondem, który jest w stanie wykaraskać się niemal każdej opresji bez szwanku, posiada za to dość sarkastyczne poczucie humoru, które widać zwłaszcza w dialogach i dość często pojawiających się, zwłaszcza w pierwszej części książki, dygresjach.
Zakończenie książki być może jest trochę za bardzo przewidywalne zaskakujące, nie mniej jest to lektura lekka, łatwa i przyjemna, przynajmniej jeśli ktoś lubi angielskie poczucie humoru.
Co do samej formy to audiobook zrealizowany całkiem nieźle, lektorem jest Jarosław Rabenda.
niedziela, 10 stycznia 2010
"Lód" Jacek Dukaj
Wreszcie, prawie dwa lata po wydaniu wpadło mi w ręce to opasłe tomiszcze, i nie powiem żebym był całkowicie usatysfakcjonowany, ale pieniędzy wydanych na książkę nie żałuję.
"Lód" Jacka Dukaja jest napisany o wiele mniej skomplikowanym językiem w stosunku chociażby do "Perfekcyjnej niedoskonałości", jest jednak miejscami całkowicie zakręcony - a miejsca ma na to dużo bo książka liczy sobie przeszło 1000 stron (w autobusie tego się raczej czytać nie da).
Ale z rzeczy około książkowych autor opublikował część książki na swojej stronie internetowej w fromacie pdf. Może nie wydaje się to niczym nie zwykłym - jednak w tym wypadku jest to pierwsze 200 stron - czyli cztery pierwsze rozdziały. Jest to dość dobre zagranie, choć niestety jest to chyba najlepsza część całej książki.
Fabuła powieści osadzona jest w dwudziestym wieku, w latach mniej więcej trzydziestych - tu jednak historia potoczyła się inaczej - Pierwsza Wojna Światowa nie wybuchła, zaś rewolucja bolszewicka się nie powiodła - niepodległa Polska nie istnieje, zaś jej tereny nadal znajdują się we władzy Cara. A wszystko spowodowane jest przez uderzenie meteoru tunduskiego, który spowodował pojawienie się Lodu. Główny bohater, zdolny matematyk, Benedykt Gierosławski, syn skazańca zesłanego na Sybir, zostaje zmuszony do odszukania ojca który podobno jest w stanie rozmawiać z Lutymi.
Jak wspomniałem poprzednio książka jest całkiem ciekawa, nawet mimo długich fragmentów dotyczących prawdy. filozofii, logiki itepe... Może z wyjątkiem zakończenia które jest to trochę przegadane.
"Lód" Jacka Dukaja jest napisany o wiele mniej skomplikowanym językiem w stosunku chociażby do "Perfekcyjnej niedoskonałości", jest jednak miejscami całkowicie zakręcony - a miejsca ma na to dużo bo książka liczy sobie przeszło 1000 stron (w autobusie tego się raczej czytać nie da).
Ale z rzeczy około książkowych autor opublikował część książki na swojej stronie internetowej w fromacie pdf. Może nie wydaje się to niczym nie zwykłym - jednak w tym wypadku jest to pierwsze 200 stron - czyli cztery pierwsze rozdziały. Jest to dość dobre zagranie, choć niestety jest to chyba najlepsza część całej książki.
Fabuła powieści osadzona jest w dwudziestym wieku, w latach mniej więcej trzydziestych - tu jednak historia potoczyła się inaczej - Pierwsza Wojna Światowa nie wybuchła, zaś rewolucja bolszewicka się nie powiodła - niepodległa Polska nie istnieje, zaś jej tereny nadal znajdują się we władzy Cara. A wszystko spowodowane jest przez uderzenie meteoru tunduskiego, który spowodował pojawienie się Lodu. Główny bohater, zdolny matematyk, Benedykt Gierosławski, syn skazańca zesłanego na Sybir, zostaje zmuszony do odszukania ojca który podobno jest w stanie rozmawiać z Lutymi.
Jak wspomniałem poprzednio książka jest całkiem ciekawa, nawet mimo długich fragmentów dotyczących prawdy. filozofii, logiki itepe... Może z wyjątkiem zakończenia które jest to trochę przegadane.
niedziela, 3 stycznia 2010
"Lux perpetua" Andrzej Sapkowski
"Lux perpetua" o ostatnia cyklu książek poświęconych wojnom husyckim. W odróżnieniu od wcześniejszych, to znaczy "Narrenttrum" i "Bożych Wojowników", akcja rozbija się tutaj na wiele wątków, Sapkowski, podobnie jak ostatnich tomach "Wiedźmina" stosuje również liczne inwersje czasowe. Mnie to osobiście nie przeszkadzało, ale trzeba powiedzieć że lekturę to trochę utrudnia.
Wydaje mi się że książka jest nieco ciekawsza od "Bożych wojowników", w których właściwie były same bitwy i rzezie, nie zawsze w tej kolejności. Pojawia się w niej więcej znajomych bohaterów, oraz kilku nowych, wiele wątków zostaje rozwiązanych, chociaż jednak nie wszystkie, całkowicie. Co do zakończenia - to jak na wstępie wspomina sam narrator - nie jest ono dobre, chociaż nie rozczarowuje, tak jak w przypadku wyżej wspomnianego Wiedźmina.
Jeśli miałbym podsumować cały cykl to chyba najbardziej podobał mi się pierwszy tom, może dlatego że go wysłuchałem.
Wydaje mi się że książka jest nieco ciekawsza od "Bożych wojowników", w których właściwie były same bitwy i rzezie, nie zawsze w tej kolejności. Pojawia się w niej więcej znajomych bohaterów, oraz kilku nowych, wiele wątków zostaje rozwiązanych, chociaż jednak nie wszystkie, całkowicie. Co do zakończenia - to jak na wstępie wspomina sam narrator - nie jest ono dobre, chociaż nie rozczarowuje, tak jak w przypadku wyżej wspomnianego Wiedźmina.
Jeśli miałbym podsumować cały cykl to chyba najbardziej podobał mi się pierwszy tom, może dlatego że go wysłuchałem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
nowy rok - stary ja!
Niesamowite, ten blog istnieje już ponad 17 lat. Oczywiście istnieje tylko teoretycznie - po pierwsze primo- prawie nic tu nie piszę, a po ...
-
Właśnie zdałem sobie sprawę, że piszę tego bloga już prawie osiem lat. W tym czasie kilka razy zmieniałem platformę, z wordpressa na blogspo...
-
Jedna z książek którą wpadła mi w ręce akurat w momencie gdy była mi potrzebna, podobnie z resztą jak w swoim czasie "Rzeźnia numer pię...
-
Pytanie wydaje się z deka nie mądre, ale w kontekście "Ślepego zegarmistrza" Richarda Dawkinsa nabiera ono dość dużego znaczenia....